|
15.01.2008 | BMW X5 4.4i E53 - nowe pomysły.
|
Twórcy tego dziwacznego i nie przystającego w żaden sposób do tradycji firmy auta twierdzą, że stworzyli właśnie
całkowicie nowy segment pojazdów. SAV ma oznaczać Sport Activty Vehicle, czyli pojazd aktywnie sportowy, co po
przełożeniu na język praktycznej codzienności miałoby określać wielkoformatowy samochód o sportowym
charakterze. Zdając sobie sprawę z faktu, że właściwie wszystkie auta typu SUV z klasy 4x4 mają do czynienia z
bezdrożami najwyżej w formie nierówności asfaltu w mieście, Bawarczycy bez żadnych zahamowań postawili na
przyjemność zjazdy, ale offroad.
Pomysł zbudowania takiego samochodu przez konstruktorów z BMW można by porównać do próby wystawienia na igrzyskach
olimpijskich w biegu na 100 metrów ważącego 150 kilogramów zawodnika sumo. Nie należy tego oczywiście traktować
dosłownie. Po prostu monachijczycy upierają się, że terenowe X5 jest w stanie wystartować na torze wyścigowym
przeciwko sportowej limuzynie tej samej marki i... wygrać z nią. No cóż, każda liszka swój ogonek chwali.
Otwieramy więc wielkie, ciężkie drzwi i wsiadamy do nowego świata BMW. Fotel
znakomity, pozycja za kierownicą wzorowa, a w dodatku tak wysoko nad ziemią, jak jeszcze nigdy w żadnym BMW.
Dziwaczne jest to uczucie, jeśli się ma w pamięci, że to pojazd marki bardzo sportowej.
Kokpit jest typowo beemwowski, choć tym razem nie otacza kierowcy, jak nas do
tej pory ta firma przyzwyczaiła. Przedseryjny egzemplarz, pochodzący z amerykańskiej wytwórni BMW w Spartanburgu
(cała produkcja X5 odbywać się będzie właśnie tam), jest wykonany absolutnie znakomicie. Materiały super,
zarówno drewno, jak i skóra równie dobrze mogłyby zdobić luksusowy jacht.
Poza podobieństwem rozkładu i wyglądu elementów wyposażenia wnętrze w najmniejszym stopniu nie daje podstaw do
traktowania modelu X5 jako bliskiego krewnego "pięćsetki' kombi, jak by tego chcieli designerzy. Jest tu
przestronnie i wygodnie, a w dodatku tylna klapa jest dzielona - cała dolna część otwiera się w dół. a szyba
wraz z ramą do góry. Amerykanie uwielbiają takie konstrukcje, używają dolnej części jak stolika, podstawki
itp.
Ciekawym rozwiązaniem jest umieszczenie w części bagażowej, w dachu,
przełączników dzięki którym można elektrycznie ustawić w pionie oparcia tylnych siedzeń. Znakomicie ułatwia
to życie podczas załadunku dużych, kanciastych przedmiotów do bagażnika, który w normalnym ustawieniu ma
pojemność 465 l, a maksymalnie 1550 l. Przeraża jednak przy tym ładowność samochodu - 385 kg w takim aucie to
czysta kpina. Na Europę ładowność ma być podniesiona o 100 kg, co w sumie da możliwości załadunkowe
przeciętnego kompaktu.
W tak luksusowej klasie zaskoczyło nas niedopracowanie mechanizmu rolety
bagażowej. Za każdym razem trzeba z nią walczyć, przy otwieraniu i zamykaniu. Wypadałoby jeszcze raz
przemyśleć ten system.
Wersja topowa wyposażona była w znany z serii 7 i 5 silnik V8 o pojemności 4,4 l,
mocy 286 KM i maksymalnym momencie obrotowym 440 Nm. Tak wielka moc oznacza, że nawet w równie ogromnym i
ciężkim aucie jak X5, spodziewać się należy fantastycznych osiągów.
I tak jest w istocie. Z cudownie brzmiącym silnikiem V8 współpracuje
pięciobiegowa skrzynia automatyczna tak dobrze dopracowana, że nawet Schumacher nie potrafiłby lepiej zmieniać
biegów ręcznie. Układ jezdny umożliwia bez-stresowe pokonywanie szybkich zakrętów. Niemal kompletnie
niezauważalne są tu zachowania typu "kołyska", tak charakterystyczne dla innych dużych SUV-ów (jak Jeep Grand
Cherokee czy Mercedes M). Także skuteczność układu hamulcowego bardziej się kwalifikuje do klasy limuzyn niż
offroaderów (39,5 m). Ale przecież to jest auto 4x4! Więc gdzie jest skrzynia redukcyjna?! Gdzie blokady
mechanizmów różnicowych?!
X5 pozostanie więc w naszej pamięci jako dziwnego kształtu limuzyna, świetna
do jazdy do pracy, teatru, wreszcie do domu, idealna także na autostradę. W prawdziwy teren jedźmy jednak
czymś innym.
Na podstawie: Auto świat 14/2000
Dane techniczne BMW X5 4.4i E53.
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit BMW X5 4.4i E53.
|