|
31.10.2007 | BMW 740d - potężny Diesel.
|
Do tej pory potężne silniki kojarzyły się z benzyniakami o dużej pojemności, które zużywały mnóstwo paliwa, aby
pokazać wszystkie swoje zalety. Konstruktorzy poszli ostatnio bardzo zdecydowanie w kierunku silników
wysokoprężnych. Wyniki ich pracy są zadziwiające.
Otóż motory te to zdecydowanie więcej niż tylko oszczędniejsze zużywanie paliwa. Ich prawdziwa natura to
oszołamiające wręcz wielkie rezerwy siły, duże wartości momentu obrotowego, wobec których silniki benzynowe
wyglądają jak napędy do dziecięcych samochodzików.
Testowana jednostka V8 to wysokoprężny silnik o pojemności prawie 4 l, zasilany przy potężnej pomocy podwójnego
turbodoładowania i "oddychający" poprzez 32 zawory. Wynik jest szokujący: 560 Nm momentu obrotowego. Jest
więcej niż w silniku benzynowym w BMW Z8, który dysponuje momentem obrotowym o wartości 500 Nm.
BMW 740d, bo o nim jest mowa, dysponuje mocą 245 KM i może rozpędzić się do 242 km/h.
Takie osiągi pozwalają już pojąć, że diesle V8 nie są silnikami tylko dla truckerów. Wystarczy przekręcić
kluczyk w stacyjce, by zrozumieć i to, że niedługo będziemy mówić już nie tylko o benzynie we krwi. Motory
BMW z głębokim basowym pomrukiem rwą asfalt już od wolnych obrotów. Aż można sobie wyobrazić, jak gdzieś w
trzewiach ich "maszynowni" tłoki bezlitośnie pokonują wszelkie opory bezwładu i materii.
Bez cienia wahania przyśpiesza do "setki" w 8,4 s. Niewiarygodne w dieslu? A jakże! Ten silnik ledwie zauważa
dwutonową limuzynę.
Silnik BMW miewa po wdepnięciu gazu chwilę jakby zastanowienia - za to potem dostarcza wrażeń rodem z
myśliwca startującego na dopalaczach z lotniskowca. Na dodatek - jak nas do tego bawarska firma
przyzwyczaiła - towarzyszy temu cudowny, pompujący adrenalinę do krwi ryk, którego nikt w żaden sposób nigdy
by z dieslem nie powiązał.
W Samochodzie miękko i spontanicznie reaguje automatyczna skrzynia biegów 740d żąda jako zapłaty za swe
wspaniałe osiągi zaledwie 9,5 l oleju napędowego na 100 km. Jak na samochód tego kalibru jest to wynik
wręcz sensacyjny.
O wiele wyższe wartości - które właściwie należałoby określić jako bardziej typowe dla tak ciężkiej i
wielkiej limuzyny - wyświetlają się na ekranie komputera pokładowego tylko w gęstym ruchu miejskim albo
podczas naprawdę ostrej jazdy autostradowej.
Choć tak naprawdę właśnie tam, na autostradzie, jest odpowiedniejsze miejsce dla tego samochodu. Tam musi
się wykazać doskonale dopracowanym zawieszeniem, zapewniającym świetnie trzymanie drogi i maksymalne
odfiltrowanie rzeczywistości od pasażerów. Ideałem byłoby, gdyby nierówności jezdni były tylko widoczne,
ale nie wyczuwalne.
"Siódemka" BMW demonstruje bardzo dobre trzymanie się podłoża, nie tracąc przy tym na komforcie. Także
w niej jazda po bruku stanowi właściwie przyjemne doznanie -nie mówiąc już o ostrym pokonywaniu serpentyn,
które w tym aucie stanowi czystą rozkosz.
BMW ma pewne słabostki: jak na luksusowe auto ma za mało miejsca. Jego 5 m blach służy więc przede
wszystkim reprezentacji.
Nie ma tu żadnego porównania z gigantyczną klasą S Mercedesa, która szczególnie z przodu oferuje przestrzeń
jak autobus.
Mimo to BMW serii 7 to prawdziwa limuzyna wyposażona po uszy w najnowsze rozwiązania techniczne, od pełnej
elektryki po systemy nawigacji włącznie.
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit BMW serii 7 E38.
|